wtorek, 2 stycznia 2018

Podsumowanie roku 2017

Witam wszystkich w Nowym Roku.

Nowe obowiązki w pracy dalej zdają się mnie przygniatać i odwodzić od zabrania się na poważnie za tworzenie blogowych artykułów, zdjęcia i wyszukiwanie ciekawostek. Pomyślałem więc, że może przyda się krótki wpis podsumowujący: dla Was, by przypomnieć co ciekawsze artykuły i dla mnie bym mógł spojrzeć co tak właściwie przez ostatni rok zrobiłem. Cały czas mam wrażenie, że nic tylko bym przepraszał za opóźnienia, a może nie było tak źle?

Moim założeniem było pisać artykuł jeden na tydzień, co oczywiście nie wyszło. Niemniej ukazało się ich 29, więc jeden na dwa tygodnie i przez cały rok uniknąłem dłuższych przerw: w każdym miesiącu udawało się coś opublikować.

(Japońskie lustro z brązu, a na nim symbole zdrowia, szczęścia i długowieczności - obraz pasujący do Nowego Roku)

Oto kilka wpisów, które według mnie z jakiegoś powodu są szczególnie warte uwagi. Może Wy mieliście jakieś inne ulubione? Dajcie znać, z chęcią się dowiem, co Was zainteresowało.

W 2016 roku napisałem o gotowaniu własnego dashi, a teraz poszedłem o krok dalej i rozwinąłem temat w stronę dashi wegetariańskiego i wywaru z kurczaka. Jestem też zadowolony z artykułu o tamago - dużo treści, wyjaśnienie podstaw i sporo zdjęć.

Artykuły nożowe będę musiał wrzucić do osobnej zakładki, bo trochę się ich uzbierało. Obok opisów popularnych kling zniechęcałem też do kupna japońskich noży. Nie wiem, czy skutecznie.

Najbardziej popularnym wpisem okazał się ten, w którym tłumaczyłem czemu nie jem sushi w Polsce. Nie jestem pewien skąd taki rozgłos, ale aż strach zabierać się za inne, potencjalnie kontrowersyjne tematy.

Za swój osobisty sukces uważam przekonanie się do piekarnika i upieczenie sernika z japońską dynią.

Z rzeczy mniej pozytywnych chciałbym wspomnieć, że nie udało mi się zająć dwoma projektami związanymi z blogiem. Dojrzewają już od dawna i czas by w końcu coś z nimi zrobić. Nie lubię tworzyć list z postanowieniami noworocznymi, więc napiszę tylko, że chcę zrealizować przynajmniej jeden z nich i gdy tylko któryś nabierze kształtu, to dam znać co to będzie.

Największym zaskoczeniem i miłą niespodzianką na koniec roku okazało się znalezienie mojego bloga w zestawieniu Top 10 Sushi Blogs and Websites for Sushi Lovers przez Feedspot Blog Reader. Siódma pozycja cieszy, zwłaszcza jak sobie przypomnę, że blog niemal nie istnieje w mediach społecznościowych i jest prowadzony po polsku.
Nawet, jeśli uważam nagłówek "Best Sushi Blogs on the Planet" za trochę na wyrost, to i tak jestem naprawdę zadowolony ;)

Powoli zbliżamy się do wpisu nr 100. Ładna, okrągła, magiczna liczba, która aż prosi się o jakiś specjalny artykuł. Jeszcze nie wiem co to będzie, ale i dla mnie i dla Was, sprawa wyjaśni się w najbliższych miesiącach :)


Dziękuję za to, że czytacie tego bloga i wracacie nawet po tym gdy mi zdarzy się go na chwilę odstawić. To jest dla mnie największa motywacja, by dalej pisać i myśleć, jak ten pomysł rozwijać.

Życzę Wam by sushi w Nowym Roku było smaczniejsze i ciekawsze niż w zeszłym.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Tworzenie menu, czyli rozterki szefa kuchni.

Wykrakałem trochę z tym pokonaniem prokrastynacji, ale chciałem poruszyć inne tematy, jednak wyskoczyło mi teraz parę rzeczy, przez które nie potrafiłem się skupić na blogu. Dopiero żona mnie oświeciła, że skoro mam teraz w głowie tylko kombinowanie z menu w nowo otwierającym się miejscu, to przecież mogę o tym napisać. Prawda?

Stworzenie menu do restauracji to nie jest taka prosta sprawa. Brzmi łatwo, bo to przecież tylko wypisanie listy serwowanych potraw, może jeszcze z zaznaczeniem składników. Niemniej za tą prostą formą kryje się bardzo wiele - to od niej tak naprawdę zależą przygotowania w kuchni, zamawianie składników i wybór potrzebnego sprzętu. Wpływa też na to, które dania będą zamawiane często, a które wcale. To nawet nie jest koniec listy, ale dość powiedzieć, że dobre menu ułatwi pracę kucharzom, a klientom wybór, natomiast złe będzie dla wszystkich utrudnieniem.

Z tego co zauważyłem nie istnieje coś takiego jak "menu idealne", są tylko różne wskazówki: mniej lub bardziej trafne, zależnie od sytuacji. tutaj możecie poznać moje podejście. Poniższe nie jest więc żadnym podręcznikiem.

piątek, 3 listopada 2017

Sernik z japońską dynią.

Dzięki namowom żony po raz pierwszy w życiu zabrałem się za pieczenie ciasta. Niektórym może się to wydać dziwne, ale będąc zawodowym kucharzem przez bardzo długi czas unikałem piekarnika. Przekonywałem się stopniowo, ale dopiero w zeszłym miesiącu się przełamałem i z lekką obawą prezentuję wam przepis na sernik dyniowy.


Użyłem dyni kabocha, czyli japońskiej odmiany, która jest słodsza i mniej mączna niż standardowe dynie. W smaku przypomina trochę kasztany i po ugotowaniu można ją jeść ze skórką. Dzięki temu nadaje się świetnie nie tylko do zwykłego gotowania, ale też do przygotowania na słodko.

środa, 27 września 2017

Sashimi - z czym to się je?

W menu niemal każdego baru sushi znajdziecie pozycję "sashimi", a u mnie na ten temat tylko kilka rzuconych mimochodem zdań. I nie uważam, by było to jakieś wielkie niedopatrzenie, dlaczego - wyjaśnię poniżej. A tym czasem zapraszam do lektury.

Sushi czy sashimi?

Wiele osób traktuje sushi i sashimi, jakby były nierozerwalnie związane, choć tak naprawdę więcej je dzieli, niż łączy. To są dwa, zupełnie różne działy kuchni japońskiej, które czasem używają podobnych produktów.

Sushi to zakwaszony ryż z różnymi dodatkami jest potrawą powszechną i dość pospolitą (przynajmniej w Japonii). Natomiast sashimi to surowe plastry świeżej ryby.danie wyszukane, które często podaje się podczas bankietów jako pierwsze. Jest ekskluzywne, ma subtelny smak, który łatwiej docenić przed spróbowaniem innych potraw i świetnie pokazuje zarówno umiejętności kucharza, jak i jego dbałość o zakup dobrej jakości produktów.

Dobrze to widać na zdjęciu poniższego zestawu. Sashimi w lewym górnym rogu, a reszta to różne typy sushi:



Sashimi to: świeża, surowa ryba pokrojona na plastry, trochę zieleniny jako przybranie, a z przypraw wasabi i sos sojowy.