Daty wpisów o herbacie stały się już chyba nową tradycją tego bloga. By to jeszcze podkreślić, napiszę o herbacie, która jest pita z okazji święta Buddy, oficjalnie obchodzonego w Japonii 8 kwietnia. Jednak według buddyjskiego kalendarza jest to święto ruchome, przypadające pomiędzy końcem kwietnia, a końcem maja (2014: 6 maja; 2015: 26 maja). Nie jestem więc aż tak spóźniony, jak początkowo myślałem.
Legenda mówi, że w dzień, kiedy urodził się Budda, poranna rosa smakowała słodko. Amacha, dosłownie "słodka herbata" jest to herbata ziołowa, powstała z fermentowanych liści Hydrangea macrophylla, gatunku hortensji. Charakteryzuje się grubymi, masywnymi liśćmi. Ilość odsypana na zdjęciu (po prawej), to nawet więcej niż potrzeba do zrobienia czarki naparu. Ta roślina nie zawiera kofeiny, ale ma w sobie taniny i słodzik phyllodulcin. Nie wiem, jaka może być polska nazwa tego związku chemicznego, ale jest on dwa razy słodszy od sacharyny i aż 400-800 razy słodszy od zwykłego cukru.
Wiąże się z tym pewna historia. Około pięciu lat temu, szukając nowych herbat, trafiłem nieznaną mi cześniej nazwę- amacha. Pierwszy raz zaparzyłem ją w czarce, z której wcześniej piłem wino śliwkowe. Przysiągłbym, że była umyta, ale smak podpowiadał mi co innego - herbata była przeraźliwie słodka. Gdy kolejne, bardziej uważne parzenia i szorowanie czarki, razem z czajniczkiem, nie przyniosły efektu, zacząłem przypuszczać, że problem może nie leżeć po mojej stronie. Poprosiłem wujka googla o pomoc i dopiero wtedy dowiedziałem się z czym tak naprawdę mam do czynienia.
Japończycy, z okazji urodzin Buddy, polewają naparem z amacha jego posągi, jakby kąpali nowo narodzone dziecko.
Wskazówki parzenia:
- można zaparzać wrzątkiem
- należy sypać kilkakrotnie mniej amacha niż zawykłej herbaty (np. 1g, na 200ml)
- można parzyć wiele razy
- nie parzyć dłużej, niż 20-30 sekund
Ze względu na ostatni punkt, mimo iż przygotowałem amacha w gaiwanie, to od razu przelałem herbatę do przygotowanej wcześniej czarki.
sobota, 31 maja 2014
piątek, 30 maja 2014
Deba bōchō - nóż do filetowania ryb
Powoli buduję swoją kolekcję japońskich noży. W tym tygodniu uzupełniłem ją o typowy nóż do filetowania ryb: deba.
Długość klingi: 16,5cm, stal węglowa, rdzewiejący. Ostrzony jednostronnie - druga strona noża jest płaska.
Nóż ten powstał w okresie Edo, w prefekturze Osaka i był przeznaczony do filetowania ryb, choć czasem jest też używany do krojenia mięsa.
Kształt i ciężar klingi pozwala łatwo odciąć głowę ryby, nie uszkadzając mięsa. Dobrze się też nadaje do przecinania żeber, oddzielania i oczyszczania filetu.
Ten nóż nie jest przeznaczony do rąbania, przecinania grubych kości.
Klinga jest gruba i ciężka, ale wcale nie przeszkadza to w pracy. Ostrze jest cienkie i precyzyjne, a jeśli chwycimy nóż w miejscu gdzie znajduje się czarny pierścień (kakumaki) łączący klingę z rękojeścią, to mamy nad nim niemal idealną kontrolę.
Deba nie ma, często spotykanego w japońskich nożach, profilowania rękojeści dla osób lewo- i praworęcznych. Wydaje mi się, że po prostu nie jest ono potrzebne. Wersja nożna dla leworęcznych ma za to odwrotnie wyprofilowane ostrze.
Jak już pisałem, deba jest nożem masywnym. Na zdjęciu poniżej widać yanagi-ba (klinga 27cm), nóż do krojenia sashimi, plastrów ryby, typowe narzędzie kucharza sushi i debę. Deba, mimo iż krótszy jest prawie o połowę, jest cięższy (200g vs. 290g)
sobota, 24 maja 2014
Mukimono - sztuka powstała z jedzenia
Mukimono to tradycyjna, japońska sztuka wykonywania dekoracyjnych rzeźb z warzyw.
Polecam wyszukać ten termin w google, można zobaczyć naprawdę zadziwiające rzeczy.
W tej notce chciałem jednak głównie przedstawić wam blog:
My Sushi WorldJest on prowadzony przez japońskiego kucharza sushi, Okitsugu Kado (w skrócie Oki), specjalizującego się właśnie w sztuce mukimono.
Zrobienie pojedynczej rzeźby zajmuje mu od pięciu minut do dziesięciu godzin. I jeśli na coś poświęci więcej czasu, to efekty takiej pracy robią niesamowite wrażenie:
Lubi też wykorzystywać motywy z fantastyki:
I jest wielkim fanem gwiezdnych wojen:
Na jego blogu możecie podziwiać dziesiątki takich zdjęć.
A tak wygląda przykładowy zestaw do robienia dekoracji z jedzenia:
Polecam też przeczytać wywiad z Okitsugu Kado na portalu Japonia OnLine.
Im bardziej zgłębiam temat rzeźbienia w warzywach, tym większą mam ochotę samemu tego spróbować.
Może następnym razem, gdy zabiorę się za omawianie mukimono na blogu, będę miał już zdjęcia własnych :)
czwartek, 15 maja 2014
O grubości ryżu.
Padła prośba, bym pokazał ile rozkładam ryżu na poszczególne rolki. Temu będzie poświęcony dzisiejszy wpis.
Wagowo przedstawia się to następująco:
Hosomaki 80g
Uramaki 120g
Chūmaki 120g
Futomaki 180g
Dla porównania kulka ryżu na nigiri ma 22g
Oczywiście są to wartości przybliżone, z którymi można eksperymentować. Gdybym chciał wyprowadzić uramaki w jakiś ciekawszy kształt, to rozłożyłbym ryż cieniej. Nigdy nie ważę ryżu, który nakładam na nori, ale czasem, z ciekawości, sprawdzam ile go jest. Przydaje się przy planowaniu większych imprez.
A teraz przejdźmy do konkretów, czyli samych zdjęć:
Uramaki + hosomaki:
Chūmaki + hosomaki:
Futomaki + uramaki:
A tutaj wszystkie razem:
chūmaki hosomaki
uramaki futomaki
Mam nadzieję, że rzuca się w oczy ilość ryżu w futomaki - to, ze sushi jest grube, nawet z nazwy, nie oznacza, że wypada sobie przy nim pofolgować ;)
Dobre rozłożenie ryżu tu podstawa przy zwijaniu rolek sushi. Jeśli ktoś ma problemy z rozpadającymi się maki, to czasem wystarczy dać mu taką bazę, by rolka bez trudu się zamknęła. A to pokazuje, jak ważne jest ocenienie proporcji ryżu i składnika, w stosunku do wielkości glona.
Mam nadzieję, że trochę przybliżyłem, jak sobie z tym radzić.
Wagowo przedstawia się to następująco:
Hosomaki 80g
Uramaki 120g
Chūmaki 120g
Futomaki 180g
Dla porównania kulka ryżu na nigiri ma 22g
Oczywiście są to wartości przybliżone, z którymi można eksperymentować. Gdybym chciał wyprowadzić uramaki w jakiś ciekawszy kształt, to rozłożyłbym ryż cieniej. Nigdy nie ważę ryżu, który nakładam na nori, ale czasem, z ciekawości, sprawdzam ile go jest. Przydaje się przy planowaniu większych imprez.
A teraz przejdźmy do konkretów, czyli samych zdjęć:
Uramaki + hosomaki:
Chūmaki + hosomaki:
Futomaki + uramaki:
A tutaj wszystkie razem:
chūmaki hosomaki
uramaki futomaki
Mam nadzieję, że rzuca się w oczy ilość ryżu w futomaki - to, ze sushi jest grube, nawet z nazwy, nie oznacza, że wypada sobie przy nim pofolgować ;)
Dobre rozłożenie ryżu tu podstawa przy zwijaniu rolek sushi. Jeśli ktoś ma problemy z rozpadającymi się maki, to czasem wystarczy dać mu taką bazę, by rolka bez trudu się zamknęła. A to pokazuje, jak ważne jest ocenienie proporcji ryżu i składnika, w stosunku do wielkości glona.
Mam nadzieję, że trochę przybliżyłem, jak sobie z tym radzić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)



.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)