piątek, 15 lipca 2016

Tamago gohan - jajko na ryżu.

Dziś miało być o zupach, ale notka jeszcze się pisze, więc zamiast tego podzielę się z wami jednym z łatwiejszych (jeśli nie najłatwiejszym) przepisem z kuchni japońskiej: jajkiem na ryżu.

Tamago gohan to jedno z tych prostych, sycących dań, które dają nam energię by stawić czoła nadchodzącemu dniu. Choć równie dobrze sprawdzają się jako szybki obiad, czy wieczorna przekąska. Dotąd popularne jedynie w Japonii, teraz powoli zaczyna zdobywać zwolenników na Zachodzie.



środa, 6 lipca 2016

Ichiban dashi - dashi numer jeden

 Z powodu przeprowadzki mam pewne zaległości z blogiem i nie wiem, czy uda mi się wrzucać wpisy regularnie w weekendy, ale postaram się dodawać coś nowego raz na tydzień, gdy tylko będę miał możliwość.

 Dziś (i przez najbliższe tygodnie) zajmiemy się tematem dashi. Czym jest tytułowy ichiban dashi? Po naszemu to "dashi numer jeden”, czyli prosty japoński wywar rybny o złożonym morskim aromacie i delikatnym smaku. Używany głównie do zup suimono. Przygotowuje się go z kombu i katsuobushi, choć czasami jest to same kombu, czy wywar z suszonych sardynek, albo grzybów shiitake. To podstawa japońskiej kuchni, jedna z jej z najważniejszych składowych. Razem z sosem sojowym czy pastą miso, pomaga stworzyć to, co stanowi o unikalnym smaku japońskich dań.

W razie potrzeby można je zastąpić lekkim bulionem z kurczaka, albo warzywnym. Efekt będzie kompletnie różny od oryginału, ale powinien się sprawdzić.

 Skoro mamy numer pierwszy, to naturalnie istnieje też numer drugi: niban dashi - gotowane z pozostałości po pierwszym wywarze, służy głównie jako baza do sosów i mocno doprawianych zup (np. misoshiru).

 Oczywiście powyższe tyczy się dashi robionego samodzielnie. Zazwyczaj mamy do czynienia z takim w postaci łatwo rozpuszczalnych granulek, o czym już pisałem przy okazji zup miso. Ponieważ moja kilogramowa paczka gotowego dashi, trochę się się skurczyła...


...to chcąc nie chcąc potrzebowałem albo pójść do sklepu po więcej, albo w końcu ugotować dashi samemu i przy okazji to opisać. Nie muszę chyba wyjaśniać, która opcja wygrała?


niedziela, 19 czerwca 2016

Niedzielne śniadanie i suszona zupa miso

Najprostszy japoński posiłek składa się z ryżu, miseczki pikli i zupy miso. Dzisiaj postanowiłem opisać trochę bardziej skomplikowaną wersję z sałatką zamiast pikli i sashimi. Wyszło z tego sycące śniadanie, gdzie większość potraw była albo gotowana, albo jeszcze gorąca. Przyznam, że odkąd nauczyłem się od Azjatów jeść śniadania na ciepło, to praktycznie przestałem robić kanapki. Gdy nie ma czasu na jakieś specjalne kuchenne przygotowania, to wystarczy jajko z warzywami, czy ryż zasmażany.

Polecam bawić się w ten sposób w domu, choćby i z tego powodu, że aby robić dobre sushi trzeba gotować dobry ryż, A jak dojść do wprawy bez praktyki?

Specyfiką japońską jest podawanie poszczególnych potraw w osobnych miseczkach, zamiast na jednym talerzu, jak np. nasz kotlet, ziemniaki i surówkę.



Na zdjęciu widzimy tradycyjne miseczki ryżu, do tego dwa rodzaje natto: twarde, kruszone hikiwari i oroshidare o kiszonkowym aromacie. Do tego po miseczce misoshiru i czarce herbaty.

Zawartości dwóch miseczek warto przyjrzeć się bliżej:


Mamy tu:
 - Aemono - blanszowana i schłodzona fasolka szparagowa polana przybraniem zrobionym z pasty misosakemirin i odrobiny sosu sojowego.
 - Nietypowe sashimi: holenderski solony śledź nie jest aż tak różny od japońskiej shime saba - marynowanej makreli. A jest w sezonie i lokalny, przynajmniej w Holandii ;)

Aemono (rzeczy z przybraniem) i sunomono (rzeczy z octem) to dwa typy potraw, które są najbliższe naszemu pojęciu sałatek. Sunomono to warzywa lub owoce morza wymieszane z doprawionym na różne sposoby octem, natomiast przybrania do aemono są gęstsze i wykorzystują na przykład miso, jajka, pastę sezamową itp.

Jako dodatek mamy kolejną japońską ciekawostkę, niestety trudną do dostania nawet w specjalistycznych sklepach: suszone misoshiru.


Jest to ciekawa wariacja na temat gotowej esencji zupy miso, do której trzeba tylko wyspać suszoną zieleninę i zalać wodą, o czym pisałem już wcześniej.


Produkuje się je w procesie odwodnienia i sprasowania gotowych zup. Efekt przypomina trochę wielką chrupkę kukurydzianą, która rozpuszcza się w gorącej wodzie dając nam szybkie w przygotowaniu, dobrej jakości misoshiru.


A jak wyglądają wasze śniadania?
Smacznego i do następnego przeczytania ;)

niedziela, 12 czerwca 2016

Małe Conieco: jogurt z matcha i owocami

Na dziś mamy prosty, szybki do wykonania deser, idealny na ciepłe dni, gdy pod ręką jest pełno świeżych owoców. Choć nic nie stoi na przeszkodzie, by jeść go też od czasu do czasu podczas chłodniejszych pór roku.

Składniki na porcję dla dwóch osób:
0,5 litra chudego jogurtu
1 łyżka matcha kulinarnej (tańsza wersja tej używanej do ceremonii herbacianej)
(opcjonalnie) 1 łyżka cukru lub miodu
owoc wielkości dużego jabłka, pokrojony w kostkę.



Jogurt przekładamy do miski, kładziemy na wierzch matcha (i ew. cukier/miód) i delikatnie mieszamy, dopóki się wstępnie nie połączy, potem można bardziej energicznie, aż całość będzie jednakowej barwy. Ostrożność na początku jest konieczna, bo matcha ma formę delikatnego proszku i łatwo rozrzucić ją po całym stole byle podmuchem.

Wiele potraw z matcha jest dosładzanych, by przełamać goryczkę zielonej herbaty. Ja staram się tego unikać, bo wystarcza mi sam kontrast gorzkiego jogurtu ze słodkimi owocami, co razem daje ciekawe połączenie smakowe.


Owoce kroimy w dużą kostkę, łączymy z jogurtem matcha i podajemy.


Jeśli zależy wam na wyglądzie deseru, to warto trochę pozostałych owoców użyć jako dekoracji, bo oblepiająca wszystko zielonkawa masa nie wygląda szczególnie imponująco. No i łatwo się pomylić co jest w której misce, jeśli robicie parę różnych wersji.




Jogurt z matcha możemy łączyć z niemal dowolnymi owocami, jakie mamy pod ręką, byle tylko były dojrzałe i smaczne. Dotąd przetestowałem: jabłka, gruszki, persymony (kaki), śliwki, brzoskwinie, nektarynki, jagody i banany. Czasem same, czasem mieszanki dwóch różnych i efekt zawsze był dobry.
Zakładam, że dobrze sprawdzą się wypestkowane wiśnie i czereśnie, ale nie jestem przekonany do truskawek i cytrusów.

Najważniejsze, by wybrać jogurt, który wam smakuje i dojrzałe owoce, które są w sezonie. Reszta to tylko dodatki.