piątek, 3 listopada 2017

Sernik z japońską dynią.

Dzięki namowom żony po raz pierwszy w życiu zabrałem się za pieczenie ciasta. Niektórym może się to wydać dziwne, ale będąc zawodowym kucharzem przez bardzo długi czas unikałem piekarnika. Przekonywałem się stopniowo, ale dopiero w zeszłym miesiącu się przełamałem i z lekką obawą prezentuję wam przepis na sernik dyniowy.


Użyłem dyni kabocha, czyli japońskiej odmiany, która jest słodsza i mniej mączna niż standardowe dynie. W smaku przypomina trochę kasztany i po ugotowaniu można ją jeść ze skórką. Dzięki temu nadaje się świetnie nie tylko do zwykłego gotowania, ale też do przygotowania na słodko.

Nie wiem, czy jest dostępna w Polsce. W Holandii i na Malcie czasem można ją kupić nawet w dyskontach spożywczych, ale za to trafienie na dynię hokkaido w rozsądnej cenie bywa problematyczne. Kabocha jest ściśle sezonowa i jeśli uda wam się ją kupić, to tylko jesienią. Wybierajcie egzemplarze, których skóra ma intensywnie ciemnozielony kolor. Szary lub brązowawy wskazuje, że będzie gorzej smakować.
Dobrze się przechowuje. W suchym i chłodnym miejscu (nie w lodówce) można ja trzymać parę tygodni, może ponad miesiąc.


Sernik z dynią kabocha

Składniki (porcja na formę 24 cm):

  • ok 700 g serka homogenizowanego
  • ok  600-700 ml puree z dyni kabocha lub hokkaido
  • pół szklanki cukru
  • 2 jajka
  • 1 szklanka mleka skondensowanego, niesłodzonego
  • 2 łyżki skrobi ziemniaczanej

Przyprawy:

  • 1,5 łyżeczki cynamonu
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • opcjonalnie 1 łyżka startego imbiru albo trochę kardamonu




Przygotowania

Wyjmujemy z lodówki jajka i serek przynajmniej godzinę wcześniej - powinny być w temperaturze pokojowej.

Najlepiej wybrać dynię o wadze przynajmniej 1,5 kg. Jeśli wyjdzie za dużo puree, to zawsze można zjeść łyżeczką. Jest dobre.
Dynię przekrawamy na pół, usuwamy pestki (można je ususzyć) i kroimy ją na kawałki. Gotujemy ok 8-10 minut aż będzie miękka w środku. Studzimy i blendujemy na puree. Nie musi to być jednolita masa - zależy od waszych preferencji.

Kiedy powyższe mamy gotowe, zabieramy się za ciasto:

  1. Sereki homogenizowane i cukier wkładamy do miski i mieszamy mikserem aż się połączą i serek będzie puszysty.
  2. Dodajemy jajka, puree z dyni i mleko skondensowane. Mieszamy na jednolitą masę
  3. Dodajemy przyprawy i skrobię ziemniaczaną, mieszamy.
  4. Przelewamy ciasto do formy silikonowej, lub metalowej wyłożonej papierem do pieczenia. Wkładamy do piekarnika nagrzanego na 180° i pieczemy przez jedną godzinę.



Przyznam, że miałem wątpliwości co do koloru puree z kabocha i już planowałem przy następnym cieście obierać ją z tej zielonej skórki...


Ale po zmiksowaniu wyglądało to już nieźle i to bez barwników identycznych z naturalnymi.


A po upieczeniu jeszcze lepiej :)



Do tego sernika robiłem trzy podejścia i przetestowałem kilka różnych proporcji. Te podane w przepisie są optymalne, ale elastyczne. Jedyne czego nie polecam zmieniać, to zmniejszanie ilości cukru.
Niemal wszystkie przepisy na ciasta, które żona znalazła na sieci, okazywały się dla nas zbyt słodkie, więc potem dawaliśmy do nich dwa razy mniej cukru. W powyższym przepisie już to zrobiłem.

Podczas jednej z prób (tej zdjęciowej) dodałem do ciasta szklankę dyni pokrojonej w kostkę. Ja raczej nie będę tego powtarzał, ale jeśli chcecie spróbować, to dynię należy obgotować kilka minut przed wrzuceniem do masy:


Dla mnie dynią idealną jest kabocha, ale jeśli nie możecie jest dostać, to dynia hokkaido jest jedynym dobrym zamiennikiem:


Jako wariację można zrobić kruchy spód do ciasta. Dobrze sprawdza się taki, z dodatkiem kakao:



P.S. Główną inspiracją był znaleziony w sieci przepis:

http://www.thekitchenismyplayground.com/2011/11/creamy-pumpkin-cheesecake.html

Jak widać mało co zostało takie samo: inna dynia, mniej dodatków, mniej cukru i serek, który ma kilkanaście procent mniej tłuszczu. Niemniej to właśnie był punkt wyjścia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz